czwartek, 15 kwietnia 2010

Zwyczajność

Prostota kojarzy się z nudą, mentalnym niedostatkiem i prostactwem. Zupełnie niesłusznie. Jest we mnie zwyczajność nieznośna i równie nieznośnie lubię ją. Tylko próg odczuwania i analizy mógłby sięgać niżej. Wśród ludzi ciężko odnaleźć kogoś, kto chciałby przyjąć tak duży ładunek emocji (ach, jak ja nadużywam tego słowa!) i potrafiłby go zmagazynować. Na dłuższą metę jest to męczące. Dla mnie też.

Milan Kundera kiedyś opisał kobietę, która zasypiając, musiała trzymać swojego mężczyznę za kciuk i przytulać jego dłoń do swojej twarzy. On, w odpowiedzi na jej czułość, pozwalał jej na takie zasypanie, ale kiedy ona zapadała w głęboki sen, wkładał jej do ręki pantofel. Chciałabym, żeby ktoś włożył mi do ręki pantofel.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz