środa, 30 czerwca 2010
Nie lubię
Istnieją kobiety wyjątkowo niejednoznaczne. Z jednej strony potrafią znieść ból porodowy, zacisnąć zęby i nie spać trzy doby, gdy ich dzieci gorączkują, z drugiej - nie mogą pogodzić się z tym, że siedzą na niewygodnych krzesłach, że w alejkach Planety Czerwonych Gąsienic panuje zaduch, że czarny postarza, żar się leje z nieba zbyt intensywnie, a maszyna do stukania pracuje zbyt wolno. Przez codzienny wykaz zażaleń i skarg przebija desperacja. O swoich mężczyznach mówią "mój stary", bo męskie dłonie dawno nie dotykały ich coraz gorzej wyglądającej skóry. Unikam wiecznie narzekających kobiet.
wtorek, 29 czerwca 2010
Nieswojość
Nieswojo wcale nie oznacza niekomfortowo. Poczucie stanu wyjątkowego z rumieńcem na policzku jest wyjątkowo cudowne. Ta cudowność jest przetkana dreszczem jak nitką. Nitka ma kolor czerwony.
Autor: Kirril Datsouk
Autor: Kirril Datsouk
czwartek, 24 czerwca 2010
Lubienie
Przy szklance ginu z tonikiem śpiewającej kostkami lodu, słuchałam słów Pani Ogniska. Powiedziała, że mężczyźni wolą kobiety z podwórka, które nie muszą być piękne, wystarczy, że będą przyjemnie znajome, będą pachnieć powietrzem i truskawkami i będą potrafiły słuchać.
W drodze do pracy mijam dziesiątki klasycznie pięknych kobiet - idealne podbródki, gęste włosy, długie nogi, pełne usta, piersi 75C podkreślone rozpinanym, dokładnie wyprasowanym sweterkiem. Brakuje im subtelnej bezczelności, snu na powiekach (czy one w ogóle śpią?), obietnicy w uśmiechu. To egzotyczne ptaki - wielu podziwia je z daleka, nawet nie myśląc o tym, żeby je pogłaskać.
Głaskanie włosów jest jedną z najbardziej intymnych czynności, jakie mogą zaistnieć między kobietą i mężczyzną. Pozwolenie mężczyźnie na dotknięcie głowy jest bardziej wymowne, niż pocałunek.
W drodze do pracy mijam dziesiątki klasycznie pięknych kobiet - idealne podbródki, gęste włosy, długie nogi, pełne usta, piersi 75C podkreślone rozpinanym, dokładnie wyprasowanym sweterkiem. Brakuje im subtelnej bezczelności, snu na powiekach (czy one w ogóle śpią?), obietnicy w uśmiechu. To egzotyczne ptaki - wielu podziwia je z daleka, nawet nie myśląc o tym, żeby je pogłaskać.
Głaskanie włosów jest jedną z najbardziej intymnych czynności, jakie mogą zaistnieć między kobietą i mężczyzną. Pozwolenie mężczyźnie na dotknięcie głowy jest bardziej wymowne, niż pocałunek.
poniedziałek, 21 czerwca 2010
O sobie
Wszystko, co napiszesz o sobie, jest nieprawdą. Na szczęście wszystko, co napiszą o Tobie inni, jest jeszcze większą nieprawdą. A więc Twoja nieprawda jest najbardziej zbliżona do prawdy.
Inte inte
Na tak zwanych wyjazdach firmowych, relacje między kobietami i mężczyznami układają się w równania, których wynik łatwo policzyć. Jedni mają określony cel i dążą do jego szybkiego osiągnięcia, inni, choć mają ten sam cel, nigdy go nie zrealizują i nie pokażą, że mają na realizację ochotę. Wręcz przeciwnie, będą się mijać, omijać, wymijać pokazując, że tej ochoty wcale nie mają.
sobota, 19 czerwca 2010
Przyjaźń z mężczyzną
Przyjaźń mężczyzny i kobiety pozbawiona kontekstu erotycznego zdarza się w przypadku, gdy mężczyzna kocha inną kobietę nieszczęśliwie. Ta przyjaźń zawsze przegrywa z miłością.
czwartek, 17 czerwca 2010
Słowa
Słowa "miesiączka" i "okres" kojarzą mi się silnie z pewną opowieścią, którą usłyszałam we wczesnym dzieciństwie od mojej babci. Babcia opowiadała o ciotce leżącej w szpitalu z powodu jakiejś poważnej przypadłości. Z uczuciem i nieskrywanym podziwem mówiła o mężu ciotki, który mył żonę złożoną na szpitalnym łożu, kiedy ta miesiączkowała. "- On to ją musi kochać, skoro tak ją myje". Te słowa powracają do mnie co miesiąc.
Mnóstwo słów kojarzy mi się z określonymi sytuacjami. Jak mnie ktoś pyta "prawa", czy "lewa" mam przed oczami scenę z przedszkola - opiekunka, pani Danka w kiczowato bujnych blond lokach tłumaczyła, jak rozpoznawać stronę lewą i prawą. Ja siedziałam w tym czasie obok szafki z książkami. Do tej pory, gdy mam wskazać odpowiednią stronę, widzę tę szafkę i na podstawie ułożenia mojego ciała wobec niej, określam, która to strona. Po lewej mam tę szafkę, a więc druga to prawa.
Łapka na muchy. Pierwsze z nią skojarzenie dotyczy zdarzenia z zerówki. Dostałam taką niebieską łapką od ojca, który dowiedział się, że kolega z bloku ściągnął mi majtki podczas podwórkowej zabawy - kto zostaje berkiem, temu ściągamy gacie. Po łapce pozostało poczucie zawstydzenia, którego nie da się z niczym porównać.
Sztuczna szczęka. Kiedy miałam 8-9 lat, miałam silne poczucie czynienia dobra. To pozostałość po Pierwszej Komunii. Znalazłam na skrótach z domu do szkoły sztuczną szczękę. Położyłam ją na liściu, bo była mokra i oblepiona ziemią i zaczęłam poszukiwania właściciela. Znalazłam go i wręczyłam mu zgubę. Bardzo brzydka stara pani nawet nie podziękowała.
Krzaki. Kiedyś należałam do teatrzyku dziecięcego. Kiedy szłam na "próbę", zauważyłam w krzakach człowieka w brązowym garniturze. Podeszłam i zapytałam "Proszę pana, czy Pan jest chory?" Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, tajemniczy człowiek z krzaków nawet nie drgnął. Uznałam, że trzeba go ratować, więc wyciągałam go siłą z a tych krzaków za nogawkę. Ile razy zdołałam go wyciągnąć, tyle razy on się wczołgiwał w te krzaki z powrotem. Potem, gdy go spotykałam na ulicach Zielonego Jeziora, nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie odpowiada mi dzień dobry. Przecież tak dobrze się znaliśmy.
Mnóstwo słów kojarzy mi się z określonymi sytuacjami. Jak mnie ktoś pyta "prawa", czy "lewa" mam przed oczami scenę z przedszkola - opiekunka, pani Danka w kiczowato bujnych blond lokach tłumaczyła, jak rozpoznawać stronę lewą i prawą. Ja siedziałam w tym czasie obok szafki z książkami. Do tej pory, gdy mam wskazać odpowiednią stronę, widzę tę szafkę i na podstawie ułożenia mojego ciała wobec niej, określam, która to strona. Po lewej mam tę szafkę, a więc druga to prawa.
Łapka na muchy. Pierwsze z nią skojarzenie dotyczy zdarzenia z zerówki. Dostałam taką niebieską łapką od ojca, który dowiedział się, że kolega z bloku ściągnął mi majtki podczas podwórkowej zabawy - kto zostaje berkiem, temu ściągamy gacie. Po łapce pozostało poczucie zawstydzenia, którego nie da się z niczym porównać.
Sztuczna szczęka. Kiedy miałam 8-9 lat, miałam silne poczucie czynienia dobra. To pozostałość po Pierwszej Komunii. Znalazłam na skrótach z domu do szkoły sztuczną szczękę. Położyłam ją na liściu, bo była mokra i oblepiona ziemią i zaczęłam poszukiwania właściciela. Znalazłam go i wręczyłam mu zgubę. Bardzo brzydka stara pani nawet nie podziękowała.
Krzaki. Kiedyś należałam do teatrzyku dziecięcego. Kiedy szłam na "próbę", zauważyłam w krzakach człowieka w brązowym garniturze. Podeszłam i zapytałam "Proszę pana, czy Pan jest chory?" Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, tajemniczy człowiek z krzaków nawet nie drgnął. Uznałam, że trzeba go ratować, więc wyciągałam go siłą z a tych krzaków za nogawkę. Ile razy zdołałam go wyciągnąć, tyle razy on się wczołgiwał w te krzaki z powrotem. Potem, gdy go spotykałam na ulicach Zielonego Jeziora, nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie odpowiada mi dzień dobry. Przecież tak dobrze się znaliśmy.
piątek, 11 czerwca 2010
Szybko
Przed chwilą miałam ochotę skakać po stole, rozebrać się do majtek i śpiewać "Love you, love you", wprawiając w ruch papiery zalegająco na moim biurku. Pewność, że to zrobię, jest bliska zeru. Znów ograniczę się do cichego nucenia i stukania palcami w zmęczony blat.
Autor: Alphonse Mucha
Autor: Alphonse Mucha
czwartek, 10 czerwca 2010
Gdybym II
Gdybym była deszczem, stukałabym mokrymi palcami w chmury, żeby przebudzić burzę. Gdybym była śniegiem, przytualałabym się do ścian domów, zostawiając po sobie wilgotne ślady. Gdybym była lodem, dawałabym się słońcu ogrzać i błyskotać w kroplach. Gdybym była wichrem, wdrapywałabym się na szczyty wzgórz, żeby z mocą spływać w dolinę, zamykając w płucach zapach ziemi. Smutno jest nie pragnąć.
środa, 9 czerwca 2010
Gdybym...
Gdybym była piaskiem, wiatr by mnie rozwiewał. Mogłabym wędrować wszędzie tam, gdzie jego podmuchy zdecydują się mnie ponieść. Poddałabym się im bez sprzeciwu, osiadałabym na ludzkich ramionach, chowałabym się między ich palcami, w kieszeniach ich sukienek, spodni i marynarek, nie ingerując w ich intymność. Deszcz by we mnie wsiąkał z rozkoszą, czyniąc mnie bardziej migotliwą. A gdybym się rozproszyła, nie czułabym tęsknoty. Dobrze by było być piaskiem.
wtorek, 8 czerwca 2010
Zaskoczenie
Każde spotkanie z Gracją sprawia, że zasypiam z uśmiechem. Zwłaszcza, gdy po miłym wieczorze z nią w oparach bluesowej jaskini, znajduję niezwykły prezent od Heliosa. Cudownie jest dać się pochłonąć słońcu.
Gumka
Dziecko jest przypięte do matki niewidzialną gumką. Gdy odchodzisz za daleko, gumka się napina i zaczyna uwierać. Nie istnieją nożyce, które mogłyby ją przeciąć.
niedziela, 6 czerwca 2010
Córka
Dzieci bardzo dosłownie traktują świat. Moja córka lubi podkreślać, że chce iść nogami (a nie być niesiona), że pociąg jedzie kołami. Ostatnio czyniąc fikołki, zwroty i przewroty na kanapie, przypomniała sobie, że już raz z niej spadła, raniąc się w górną wargę. Za drugim razem postanowiła wyciągnąć wnioski, informując mnie "schodzę pupą, nie głową".
Niedawno byliśmy u znajomych, którzy mają roczne dziecko. Dziewczynka zbliżyła się do mojej córki i zaczęła dotykać jej włosów - ciągnęła i szarpała z czystej ciekawości, jak taka biała czupryna zareaguje na jej dotyk. Trwało to zaledwie chwilę, jednak zdążyło zaboleć. Moje dziecko nie wiedziało, jak się zachować - zdołało wykrztusić niepewnie "zostaw", "nie rób", boli". Córka była zaskoczona, otworzyła usta i zamarła w oczekiwaniu na dalsze działania dziewczynki. Dotarło do mnie, że nie wie, co to przemoc. Myśl o tym, że ktoś jej kiedyś uświadomi, co to takiego, sprawiła, że niebo pociemniało.
Dzieci, wbrew pozorom, rzadko się boją. Zaczynają odczuwać niepokój lub strach dopiero, gdy ktoś im swoją reakcją lub komentarzem pokaże, że coś jest złe, straszne, niedobre. Wczoraj byliśmy z córką na spacerze, zrobiłam jej wianek z koniczyny... chyba bardziej dla siebie niż dla niej, potem przenieśliśmy się na łąkę. Moje oczy chłonęły niebo i wysokość drzew, a ona szukała w trawie zwierzaków. Nagle dziecko krzyknęło "mamo, chodź, chodzi!". Dotykało paluszkiem dziwnej, owłosionej gąsienicy, której ja nie dotknęłabym kijem, mimo, że do przyrody mam stosunek bliski. Córka nie czuła ani strachu, ani obrzydzenia. Bo nikt jej nigdy nie pokazał, że robaki są niedobre i że trzeba je omijać z daleka. Bo nie trzeba.
Niedawno byliśmy u znajomych, którzy mają roczne dziecko. Dziewczynka zbliżyła się do mojej córki i zaczęła dotykać jej włosów - ciągnęła i szarpała z czystej ciekawości, jak taka biała czupryna zareaguje na jej dotyk. Trwało to zaledwie chwilę, jednak zdążyło zaboleć. Moje dziecko nie wiedziało, jak się zachować - zdołało wykrztusić niepewnie "zostaw", "nie rób", boli". Córka była zaskoczona, otworzyła usta i zamarła w oczekiwaniu na dalsze działania dziewczynki. Dotarło do mnie, że nie wie, co to przemoc. Myśl o tym, że ktoś jej kiedyś uświadomi, co to takiego, sprawiła, że niebo pociemniało.
Dzieci, wbrew pozorom, rzadko się boją. Zaczynają odczuwać niepokój lub strach dopiero, gdy ktoś im swoją reakcją lub komentarzem pokaże, że coś jest złe, straszne, niedobre. Wczoraj byliśmy z córką na spacerze, zrobiłam jej wianek z koniczyny... chyba bardziej dla siebie niż dla niej, potem przenieśliśmy się na łąkę. Moje oczy chłonęły niebo i wysokość drzew, a ona szukała w trawie zwierzaków. Nagle dziecko krzyknęło "mamo, chodź, chodzi!". Dotykało paluszkiem dziwnej, owłosionej gąsienicy, której ja nie dotknęłabym kijem, mimo, że do przyrody mam stosunek bliski. Córka nie czuła ani strachu, ani obrzydzenia. Bo nikt jej nigdy nie pokazał, że robaki są niedobre i że trzeba je omijać z daleka. Bo nie trzeba.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

