Słowa "miesiączka" i "okres" kojarzą mi się silnie z pewną opowieścią, którą usłyszałam we wczesnym dzieciństwie od mojej babci. Babcia opowiadała o ciotce leżącej w szpitalu z powodu jakiejś poważnej przypadłości. Z uczuciem i nieskrywanym podziwem mówiła o mężu ciotki, który mył żonę złożoną na szpitalnym łożu, kiedy ta miesiączkowała. "- On to ją musi kochać, skoro tak ją myje". Te słowa powracają do mnie co miesiąc.
Mnóstwo słów kojarzy mi się z określonymi sytuacjami. Jak mnie ktoś pyta "prawa", czy "lewa" mam przed oczami scenę z przedszkola - opiekunka, pani Danka w kiczowato bujnych blond lokach tłumaczyła, jak rozpoznawać stronę lewą i prawą. Ja siedziałam w tym czasie obok szafki z książkami. Do tej pory, gdy mam wskazać odpowiednią stronę, widzę tę szafkę i na podstawie ułożenia mojego ciała wobec niej, określam, która to strona. Po lewej mam tę szafkę, a więc druga to prawa.
Łapka na muchy. Pierwsze z nią skojarzenie dotyczy zdarzenia z zerówki. Dostałam taką niebieską łapką od ojca, który dowiedział się, że kolega z bloku ściągnął mi majtki podczas podwórkowej zabawy - kto zostaje berkiem, temu ściągamy gacie. Po łapce pozostało poczucie zawstydzenia, którego nie da się z niczym porównać.
Sztuczna szczęka. Kiedy miałam 8-9 lat, miałam silne poczucie czynienia dobra. To pozostałość po Pierwszej Komunii. Znalazłam na skrótach z domu do szkoły sztuczną szczękę. Położyłam ją na liściu, bo była mokra i oblepiona ziemią i zaczęłam poszukiwania właściciela. Znalazłam go i wręczyłam mu zgubę. Bardzo brzydka stara pani nawet nie podziękowała.
Krzaki. Kiedyś należałam do teatrzyku dziecięcego. Kiedy szłam na "próbę", zauważyłam w krzakach człowieka w brązowym garniturze. Podeszłam i zapytałam "Proszę pana, czy Pan jest chory?" Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi, tajemniczy człowiek z krzaków nawet nie drgnął. Uznałam, że trzeba go ratować, więc wyciągałam go siłą z a tych krzaków za nogawkę. Ile razy zdołałam go wyciągnąć, tyle razy on się wczołgiwał w te krzaki z powrotem. Potem, gdy go spotykałam na ulicach Zielonego Jeziora, nie mogłam zrozumieć, dlaczego nie odpowiada mi dzień dobry. Przecież tak dobrze się znaliśmy.
czwartek, 17 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz