czwartek, 15 kwietnia 2010
Zapach wiatru
Lubię zapach wiatru na skórze. Najbardziej intensywnie pachnie wieczorem, na dłoniach mężczyzny, wczesną wiosną, gdy powietrze staje się ciepłe, jakby z rozkoszą przez cały dzień przyjmowało to, co dawało mu długo oczekiwane słońce. Zapach skóry to mieszanka potu i brudu, ziemi, kiełkujących liści, trawy, która wreszcie zaczęła oddychać, mnie gotującej zupę, powoli wrzucającej do garnka kawałki pomidorów, leniwie przyprawianych bazylią i pieprzem. Swój zapach też lubię - jest w nim ciepło, sok pomarańczy spływający po palcach, zapach dziecka, które dotykało stalowych kontrukcji na placu zabaw, wiatr, który rozgarniam palcami, czesząc włosy i zapowiedź słodyczy.
Autor: Alphonse Mucha
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz