Jak miałam lat kilka, patrzyłam na grubych ludzi i żałowałam, że nie mają zdolności lepienia ciała z ciasta. Nie dlatego, że bycie grubym jest złe albo gorsze od bycia chudym, a dlatego, że jest zwyczajnie niewygodne. Wujek pocił się strasznie wchodząc po schodach, ciotka sapała wykonując proste czynności, babcia kupowała ubrania o dwa rozmiary większe, przeczuwając, że "dupa jej jeszcze urośnie".
Gdyby człowiek mógł dowolnie siebie lepić, byłoby mu niezwykle przyjemnie. Odrywałby kawałki zbędnej tkanki i przylepiał tam, gdzie ma jej za mało. Mając chude pośladki i masywne ramiona, mógłby zapobiegać niewygodzie siadania na drewnianym krześle. "Wybaczcie na chwilę, zapomniałem poduszki" - powiedziałby i wróciłby z nową, wygodną i pokaźną pupą. Genialne! Kobiety z kompleksem małych piersi mogłyby ująć co nieco z pokaźnych ud i ulepić sobie piersi nowe, piękne i krągłe. Lepienie byłoby intymnym rytuałem, a ludzie ogłosiliby narodziny nowej sztuki.
Autor: Picasso
środa, 14 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz