Jabłonie najpiękniej pachną wiosną. Ich bladoróżowe, świeże i wysuszone z niedawnej rosy płatki unoszą się w powietrzu, wykonując skomplikowane tulupy, lutzy i flipy. Najmniejszy podmuch wiatru przesiąka błyszczącą różowością i stanowi zapowiedź słodkiego smaku.
Zazdrościłam płatkom jabłoni tych wirów, swobodnych obrotów i wędrowania wieloma podniebnymi ścieżkami, zwłaszcza, że te przechodziły jedna w drugą, plątały się, zmieniały kierunek i tempo, kudłaczyły się i komplikowały, aby w końcu powrócić na prostą i znów się skołtunić. Z nieskrywaną i zaczepną zazdrością obserwowałam ten pachnący taniec, jednocześnie czując narastającą irytację. W tych podskokach była lekkość, która trwając zbyt długo, stawała się nieznośna. Ciężar ma smak karmelu. Karmel lubię bardziej.
czwartek, 22 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz