poniedziałek, 31 maja 2010
Piana
Wczoraj myłam córce włosy. W wodzie białej od nawilżających olejków zanurzałam dłonie, potem dotykałam nimi lekko głowy dziecka tak długo, aż słoneczna, delikatna czupryna stała się całkiem mokra. Dziecko, pozwalając na ten rytuał z szamponem Bambino, za każdym razem wręcza mi maksimum ufności. Pozwala masować skórę i zwiększać ilość piany w taki sposób, aby starczyło jeszcze dla ulubionej kaczki, kraba i żółwia. Wie, że nie pozwolę, by oczy zaczęły szczypać. Mycie włosów dziecka to czynność niezwykła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz