Matka jest najsmutniejszym typem współczesnej niewolnicy. Pogrążona w pieluchach lepkich od mleka, z ciężkimi piersiami, z których to mleko nieustannie wypływa, ślepo wierzy w imperatyw "nie możesz myśleć o sobie - myślenie o sobie to egoizm". Karmi piersią lekceważąco nazywaną cyckiem nawet, gdy wcale tego nie chce, bo przecież podczas karmienia między nią a dzieckiem tworzy się niepowtarzalna, niezwykle silna więź. I nawet, gdy tej więzi nie czuje, wmawia sobie, że ona jest, bo gdyby jej nie było, niepokojąco różniłaby się od szczęśliwych matek, które karmią z uśmiechem na wysuszonych ustach. Gdy matka niemowlęcia dba o siebie i na spacer z dzieckiem wychodzi w pełnym makijażu i nowej sukience, z pewnością jest wyrodna, bo kiedy ona miała czas strzelić sobie taki make up?
Kiedy byłam w ciąży, społeczeństwo bardzo o mnie dbało. Jeździłam autobusami na tydzień przed datą porodu, i, do tej pory nie mogę zrozumieć dlaczego, uprzejme panie i grzeczni panowie na siłę sadzali mnie na uświęconym autobusowym tronie, do którego pretendowały mniej uprzejme starsze panie i nieszczęśliwi panowie na kacu. Gdy mówiłam, że jest mi źle, nieustannie słyszałam "coś ty stara, przecież świetnie sobie radzisz". Tylko między radzeniem sobie a poczuciem szczęścia jest wielka różnica. W moim szczęśliwym świecie nie może zabraknąć przyjemnie ciepłego męskiego ciała, pachnącej wanilią i cynamonem wanny, truskawek w śmietanie, książki czytanej do poduszki, ulubionej sukienki, w której wiem, że wyglądam ładnie. Szczęście powinno dotykać granicy maksimum.
wtorek, 11 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jej, ale miło się czyta takie wpisy. Pociesza mnie to, że są jeszcze ludzie, którzy podnoszą głowę i mówią "należy mi się szczęście - dzikie, nieokiełznane szczęście". Na przekór wszystkim tym "życie jest ciężkie", "tak to już jest" czy "nie można oczekiwać zbyt wiele". Otóż można, właśnie, że można, a wręcz należy!
OdpowiedzUsuń