wtorek, 27 lipca 2010
Marzenie
Kiedy byłam w wieku przedszkolnym, nosiłam wielką kokardę zawijaną na loka na środku głowy i białe podkolanówki zwinięte w rulonik. Zbierałam koniczynę z sąsiedniej łąki i wyplatałam naiwne, dziecięce historie. Żałowałam, na przykład, że człowiek jest taki "odcięty" od innych ludzi. Wyobrażałam sobie, że powinniśmy stanowić z innymi przedstawicielami gatunku system naczyń połączonych. To pragnienie pojawiło się nie bez przyczyny - przychodząc wieczorem z podwórka, zmęczona zabawą z innymi dziećmi z bloku, kładłam się do łóżka. Właśnie wtedy mój pęcherz dawał znać o sobie - wówczas bardzo ubolewałam nad tym, że człowiek jest taki nieprzemyślany - mógłby przecież posiadać przełącznik pozwalający innemu człowiekowi wysikać się za niego. Ćwierć wieku minęło, a ewolucja nie chce nas wyposażyć w tak praktyczne własności.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz